Strony

    Księga gości


    Robert
    Widzę, że ostatni wpis by...

    Modnisia
    Zdrówka i wytrwałości....

    Rafał
    Bardzo fajne zdjęcia są t...

    Kalendarz

    Sierpień 2018
    P W Ś C P S N
    « lip    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    2728293031  

lip

29

Wczoraj byliśmy w Krakowie ;) Oczywiście pociągiem. Z Żyrardowa osobowym, z Warszawy Pendolino.

Na Pendolino warto kupować bilety z wyprzedzeniem, do 7 dni przed podróżą baza (normalny) kosztuje 77 złote a w ostatnim tygodniu już 150.

Pobudka o 2:30, autobus i pociąg. W Wawie weszliśmy na kawę, godzina przed 5 i Starbucks otwarty. Odżyłam troszkę.

W samym Krakowie byliśmy o 8. Tam wszędzie na własnych nogach ;) Z dworca wyszliśmy na ulicę Pawią i ona prowadzi w kierunku starego miasta. Jak się kończy to widac gdzie trzeba iść, Barbakan w tle.
Punkt pierwszy Barbakan i brama Floriańska.

sdr

Ulicą Floriańska doszliśmy do kościoła Mariackiego, nie zwiedzaliśmy w środku. Na zdjęciu widać jaki pusty Krakow nas przywitał.

dig

Zakupiliśmy bilety dla Zbyszka i dziewczyn na Wieżę Mariacką. Wpuszczają dzieci od lat 7. Dobrze, że kupiliśmy tak wcześnie, bo o 13 biletów już nie było. Koszt biletów 35 złoty +5 zł za zdjęcia i kamerowanie +5 zł za zdjecie z Hejnalistą (to ostatnie płatne na górze). Pokręciliśmy się po rynku, zlokalizowiliśmy Muzeum Podziemia Rynku i poszliśmy do Smoczej Jamy.

Grodzką do Wawelu, spotkaliśmy Krakowiankę po drodze ;) .

sdr

Na wzgórze Wawelu dużo schodów, trzeba przejść przez tereny Wawelu, w tym minąć długaśną kolejkę po bilety na sam Wawel, po stronie Wisły jest zejście do jamy, biletomat przy wejściu. Bilet to koszt 3 złoty od osoby. Zeszliśmy krętymi, długimi schodami do wilgotnej jamy, ale smoka nie znaleźliśmy. Wolał stać przed jamą i dawać pokazy pirotechniczne ;P

dav

Po bliskim spotkaniu z gadem stwierdziliśmy, że czas coś wrzucić na ząb. W planach były odwiedziny Harrego Pottera w Dziurawy kocioł, ale szybciej wyszliśmy niż weszliśmy bo Natan się bał, cóż stanęło na McDonaldzie :P Ale za nim tam doszliśmy, obok na Grodzkiej jest Muzeum Żywych Motyli. Super miejsce, motyle siadają na rękach i grzecznie dają focie cykać. Tylko z Natana się śmiałam bo normalnie gania motyle, a tutaj minimalne zainteresowanie. Ta atrakcja była najdroższa bo ponad 80 złotych, ale warta swojej ceny ;) .

Po motylkach napełniliśmy brzuszki i poszliśmy pod Wieżę Mariacką, aby troje z nas wspięło się na górę.

Po wielkiej wspinaczce wróciliśmy sobie pod Barbakan, pan puszczal dzieciom bańki, za monety :P , w międzyczasie wyszli zbrojni i walczyli. Na „każdym rogu” stoi ktoś, kto zabawia tłum od grajków po mimów i aktorów.

 

Stamtąd powrót do Sukiennic i zwiedzanie Podziemi Rynku, zdjęć brak. Bardzo fajne i ciekawe miejsce. Spędziliśmy tam ponad godzinę, a pewnie bez dzieci byłoby dłużej. Godzina to za mało by wszystko dokładnie obejrzeć, nie mówiąc o przeczytaniu wszystkich informacji i obejrzeniu filmów. Koszt 42 złote za dwoje dorosłych plus dziecko, dzieci do lat 7 wchodzą darmo. Bilety rezerwuje się wcześniej przez stronę internetową. Po wyjściu udało się karmić gołębie, rano ich nie było.

Po 18 wróciliśmy na dworzec, bo o 18:46 Pendolino do Warszawy. Po 22 dotarliśmy do domu. To był intensywny i bardzo ciekawy dzień. W Krakowie nie da się nudzić – nawet za małą kasę.

Za miesiąc Wrocław i zoo.

mar

11

No i fajnie u nas +13 i przegląd mody od zimowej do letniej :P Standard na placach zabaw.

Moje dzieci powariowały, Roksane widzę z balkonu (siedzę w domu niestety). Wzięła bluzę, ale bluza od jakiś 30 minut leży na ławce a ona pomyka w samym długim rękawie, założyła pod sukienkę :P i oczywiście bez czapki. Reszta czapek nie wzięła, a czy dalej mają bluzy to nie wiem Zbyszek z nimi pomyka, raczej gania bo rowerek i hulajnogę wzieli :P

Ja siedzę w domu bo 1. wieje, a ja po wczorajszym mam akcje z okiem. Wszystko przez paraliż i niedomykalność powieki :( . Dla innych nawet nieodczuwalny wiaterek dla mnie jest huraganem. Czasem mam to w nosie i idę, ale dwa dni z rzędu to dla mnie za dużo. Jednak nie ma tego złego, nadrabiam zaległości w praniu, to ta 2 :P . Ma być parę dni ciepłych to może zdąży mi to poschnąć na balkonie.

Lecę nadrabiać czytanie jak mam ciszę w domu. Do następnego :D

mar

05

Chyba dojrzałam to powrotu tu. Chyba, bo jak będzie to zobaczymy….

Prawie rok temu świat mi stanął na głowie. Były wielkie plany, a musiały zostać skorygowane. Była szansa, że zaczne słyszeć, ale to już tylko marzenie…

Badania kontrolne, niby nic strasznego, trzeba pilnować gości czy nie rozrabiają i nie zapraszają za dużo lokatorów na gapę. Wydawałoby się… Wyniki badań są jednak nieprzewidywalne….

Trzy guzy w kręgosłupie zawarły pakt i połączyły siłý, podejrzenia glejak :/ Biopsja w moim przypadku odpada bo posadzi mnie na wózek. Kontrola to rezonans, a rezonans wyklucza implant pniowy. Konsultacje, lekarze i wszędzie mówią to samo, zacznie dawać objawy to ruszymy.

Pół roku temu kolejny rezonans, i w kolejnym odcinku kręgosłupa ta sama diagnoza. Mój glejak to wyściółczak, więc się śmieję, że mi chce dla rdzenia kręgowego wyścielić kanał :P

To jedno zdanie na wynikach badań przewartościowało mi życie. Wywróciło je do góry nogami i chyba pokazało co tak naprawde jest istotne.

Do następnego, mam nadzieję że niebawem.

sie

01

Ja tu jestem, tylko dzieci nie daj pisać i klawiatura mi zdechła :( .

Jednak szykuje dla Was dwa wpisy. Jeden pozytywny, drugi trochę mniej.

Liczę że w tym miesiącu się pojawia.

Trzymajcie kciuki, a na razie na FB są kadry z naszych wakacji.

lip

11

Postanowiliśmy spędzić wczorajsze popołudnie we dwoje bez dzieci z okazji nadchodzącej ósmej rocznicy ślubu. Nasz wybór padł na kino i film „Warcraft: Początek”. Szczerze powiedziawszy nie miałem wielkich oczekiwań. Zwykle ekranizacje gier komputerowych nie należą do najbardziej udanych dzieł kinematografii. Jednak oboje z żoną lubimy fantastykę, a dawniej grałem w gry Blizzarda umiejscowione w Azeroth (od Warcraft 2 będąc dzieckiem po World of Warcraft kilka lat temu). Tak więc spośród kilku możliwości wspólnego spędzania czasu wybraliśmy ten film.

warcraftPo obejrzeniu mogę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. Na szczególną pochwałę zasługuję efekty wizualne. Poczynając od świetnej animacji Orków, w tym scen walki z nimi, po magię, której w filmie nie brakuje. Duża dbałość o detale, przyjemnie było oglądać sceny rzucania czarów. Gra aktorska była na dosyć wysokim, choć nieco zróżnicowanym poziomie. Moim zdaniem najlepiej swoje role zagrali Travis Fimmel grający Anduina Lothara, Paula Patton grająca kobietę pół-orka Garonę oraz Ben Foster grający Straźnika Trisfal o imieniu Medivh. Gra aktorska orków także była udana. Nieco słabiej wypadł Dominik Cooper grający króla Azeroth Llane Wrynn. Z większości scen z nim wiało lekką nudą. Z kolei gra Khadgara, młodego maga granego przez Bena Schnetzer była… dziwna. Trochę jakby z filmu niższej klasy. Niektóre rzadziej występujące postacie drugoplanowe jak np. Moroes, pomocnik Medivha, były trochę „drewniane”. Podobnie żona króla Azeroth. Niektóre dialogi były świetne, inne nieco nudne lub kiepskie. Większość dialogów była po prostu OK.

Generalnie postaci nie były bardzo głęboko naszkicowane i żadnej z nich nie poznajemy bardzo dokładnie – ze względu na to, że akcja jest pokazana z bardzo wielu stron, postaci pierwszoplanowych jest wiele i dla każdej przypada mało czasu, nie tak dużo jak to ma miejsce typowo w kinowych produkcjach. Jest to wada, ale jak wielka – to kwestia preferencji i oczekiwań. Mi osobiście za bardzo to nie przeszkadzało.

Niektóre elementy fabuły były tak trochę na siłę wciśnięte jakby była lista co powinno być w tego typu filmie i ktoś z tej listy odhaczał, mimo, że jako element historii to dziwne i niezbyt potrzebne ani niezbyt głęboko rozwinięte (mam na myśli m.in. mini-historię miłosną, ale nie tylko).

W grę WoW grałem dosyć dawno, w inne produkcje jeszcze dawniej, ale co najmniej kilka rzeczy mi się nie zgadzało z tym co pamiętam. Nie są to ogromne różnice, ale ktoś kto jest większym ode mnie fanem gier na pewno je zauważy. Ja nie jestem purystą i nie uważam, że film powinien w 100% odwzorowywać książkę czy grę na podstawie której powstaje. Więc dla mnie to nie jest wada, ale dla kogoś innego może być.

W filmie jest sporo akcji i dużo się dzieje, choć sam początek – zanim akcja się rozwinęła – był momentami lekko nudnawy i przydługi. Sama opowieść jest ciekawa i dobrze zbudowana, ale też sporo w niej typowych cliché i jest dosyć nieskomplikowana. Łatwo było odgadnąć po około 1/3 filmu jaki zwrot akcji nas czeka blisko końca – nawet jeśli ktoś nie znał tej historii z WoW (ja nie znałem – prawdopodobnie grałem tak dawno, że jeszcze nie było tego w grze).

Na pewno zaletą tego filmu nad wieloma opartymi o gry komputerowe jest to, że nie wymaga od widza znajomości wydarzeń i miejsc z świata gry do zrozumienia tego, co się dzieje na ekranie. Elementy wstawione przede wszystkim dla fanów (np. scena z Murlockiem i jego dźwięk) nie są jakoś częste ani nie są też nachalne, co także bywa wadę filmów opartych o gry.

Wracając jeszcze do scen akcji – walki są dosyć widowiskowe, ale brakowało mi w nich nieco takich elementów jak odpieranie ataku, parowanie, taktyka, finezja. Uczestnicy bitew mają tarcze, ale w większości momentów jakoś nie bardzo chcą lub potrafią z nich korzystać. Podobnie zbroje, choć ciekawe, a niekiedy wymyślne, na nie wiele się zdają. Mało kto używa hełmów, a jak już używa, to jest bez różnicy dla walki, ot ozdoba.  Taktyka zaś polega na tym kto z większym pędem wpadnie na wroga i go rozgromi. Lubię fajne sceny walk i bitew w filmach (jak np. walka Oberyn Martell vs The Mountain w Game of Thrones) – dlatego tych w Warcraft choć świetnych wizualnie, nie oceniam jako walk zrobionych na wysokim poziomie.

Gdybym miał oceniać film to byłoby to 7/10.

Na pewno poleciłbym każdemu fanowi Warcrafta (fajnie było na dużym ekranie zobaczyć miejsca takie jak Stormwind, Elwyn Forest czy Ironforge, które widywało się w grze World of Warcraft) oraz każdemu, kto lubi filmy fantasy lub/i dobre efekty specjalne. Jednak osoby, które oczekują po filmie przede wszystkim świetnej historii bez cliche, z głębokimi postaciami, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i genialnej gry aktorskiej mogą się zawieść. Ja nie jestem pod tym względem strasznie wybredny, więc generalnie Warcraft był powyżej moich oczekiwań.

Wpis gościnnie popełnił Zbyszek ;)