Strony

    Księga gości


    Robert
    Widzę, że ostatni wpis by...

    Modnisia
    Zdrówka i wytrwałości....

    Rafał
    Bardzo fajne zdjęcia są t...

    Kalendarz

    Grudzień 2018
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  

cze

22

Przedstawię Wam w zarysie mój zwariowany dzień, tak bez opisywania i wgłębiania się w szczegóły. Jednak określi to w jakim młynku ja ostatnio egzystuje :P

Pobudka o 6:58 – zaspaliśmy!! Norma ostatnio, Roksana na 7:30-8, pęd, ale zdążyli.

Z Samanta prawie, prawie zdążyliśmy na autobus po 8. Jednak wymyśliła, że mnie nie chce ma ją tata zawieźć.

Ok, wzięłam się za wymianę wody rybkom. Jednak zonk, auto nie pali. Było trzeba wszystko rzucić i biec na autobus. Ledwo na ten po 9 zdążyliśmy bo jeszcze był płacz pod blokiem o rowerek :/ a ja skleroza zapomniałam telefonu.. Pojechaliśmy! W przedszkolu 10, wracam powoli.

Butów szukam! Nogi mam głupie i butów nie ma! :(

Zachodzę do szkoły o 12:20 po Roksanę. Wracając trzeba zaliczyć trzepak (w nosie mam jak to brzmi).

Wpadam do domu, pranie trzeba wstawić, kawę zimną wypić (zrobiłam sobie bo przecież nie miałam zawozić Sam).

O 14 sobie przypomniałam, że Awizo muszę dziś odebrać (ostatni dzień), a poczta do 15 o_O Bieg, jeszcze hulajnoga, no przecież musi być! Zdążyliśmy! Odebrałam kolejny słoik dla Natana. Darmowy kit :( .

Doszliśmy po Samantę (wcześniej było trzeba zrobić kółko przy fontannie). Wpadamy, Sam ma logopedę.

Jest po 15, może bym coś zjadła bo lecę na rezerwie. Od rana na malej ilości sałatki.. (bez komentarzy proszę). Z obiadu ziemniaki mi Roksana wyjadła (wydaje mi się, że ma obiady wykupione w szkole?!)

Młodsza skończyła zajęcia, dojrzała nas, pobiegła po rzeczy i przysiadła się. Jak jej przypomniałam o rowerku to pobiegła jeszcze raz :P I dwa koty ze shreka „Mamo lody!”

Godzina 16, zmierzamy odebrać prezent dla taty na jutro!

Dzień ojca jutro pamiętajcie!!

Kto wpadł na pomysł brać hulajnogę i rowerek? No kto?!? Na zawał zejdę kiedyś!

Teraz uzgodniłam z nimi, że przed każdą jezdnią schodzą i czekają, wcześniej tylko czekały. I za każdym razem miałam palpitację serca czy nie wjadą pod samochód :/ I tak wybieram trasy gdzie samochody mało jeżdżą.

Doszłyśmy, odebrałyśmy, poszłyśmy na plac zabaw.

Samanta oczywiście uskuteczniała wywrotki z bujanki i karuzeli. Roksana skakała po tych wszystkich drabinkach jak małpka.

Tam nas znalazł tata, pierwsze zebranie w szkole dziś było :P

Poszliśmy po laktator (zastój dostałam Wrrrr), pierogi i do domu dotarłam z rodzinką o 19!!

Pranie ratowałam przed deszczem o 21! Na szczęście suche. Na jutro już kolejna miska do powieszenia i pralka do wstawienia w przelocie.

Zmywarka właśnie skończyła zmywać. Wyjmę rano! Teraz padam na pyszczek spać!

I jak tu się czepiać, że w domu syf? Kiedy mam sprzątać? Kiedy mam do Was pisać?
Ale jeszcze tydzień i wakacje!!!

p.s. Natan przez cały ten czas był z nami w wózku, na rękach lub przy piersi.  On jeszcze nie dokłada wariactw!

 


Dodaj komentarz